ŚLUB

Egzamin życia cz.IV…….”Kobiety to zmienne istotki”


 

Egzamin dojrzałości cz.I – zaliczyłeś w końcu tę……..

Egzamin dojrzałości cz.II – sługa uniżony czeka na rozkazy

Egzamin życia cz.III – „wolałbym być z tobą”

 

 


–  Gośka do jasnej cholery. Nie ma mowy, że teraz odejdziesz.

– Zostaw mnie, rozumiesz!

– Uspokój się! Nie szarp się tak! Spokojnie.

– Czemu ty mi to robisz!

– Ciiiiiiiiii…………. Spokojnie……………..Lepiej?

– Tak

– To może w końcu pogadamy bez takich uniesień. Co?

–  O czym? Może o tym, że traktujesz mnie jak swoją zabawkę. Tak właśnie tak się czułam. Na każde woje skinienie palca biegłam jak opętana. Wystarczyło, że mrugnąłeś, a ja już obok ciebie stałam………

– Nie mów tak, nigdy nie traktowa……………

–  Jak to nie? Gdy nie było innych lasek wtedy przypominałeś sobie o mnie…….szeptałeś czułe słówka…..jak to dobrze mi z tobą, jesteś najwspanialszą kobietą na ziemi, moja jedyna i najdroższa…..zapewne inne słyszały to samo…..

– Nie wiedziałem, ze aż tak to przezywasz. Mogłaś coś powiedzieć.

– A co miałam powiedzieć, nie potrafiłam, a może się bałam powiedzieć, bo wiedziałam że mogę cię stracić. Więc czekałam, miałam nadzieję, że może sam coś zrozumiesz, że może mnie pokochasz. Ale ja głupia byłam. Głupia i naiwna baranica. W końcu to zrozumiałam ……

– Co ty klepiesz……….

–  Zrozumiałam, że ty nigdy się nie zmienisz, tobie tak jest po prostu dobrze. Traktujesz dziewczyny jak rzeczy, które mają zaspokajać twoje potrzeby. Zrozumiałym, że nie jestem tą , która mogłaby cię zatrzymać na dłużej, na zawsze. W końcu sam to powiedziałeś.

– Co? Kiedy? Nic takiego nie mówiłem.

–  Ależ tak! Jeszcze się nie znalazła taka, która by mnie usidliła na stałe……..przypominasz sobie. Tak słyszałam twoją rozmowę z matką. Dotarło wreszcie do mnie, że nie warto tracić czasu z tobą.

– Ale ja……..Nic nie rozumiesz!

–  Może nic nie rozumiem. Może źle postąpiliśmy idąc ze sobą do łóżka. Wszystko spieprzyliśmy. Trudno. Nie da się już tego odkręcić.

– Zawsze jest jakieś rozwiązanie. Wszystko się zmieniło kiedy  się wyprowadziłaś. J się zmieniłem, Nie widzisz tego? Ciągle myślę o tobie. Tęsknię za tobą.

– Proszę cie. Po co ty to mówisz?

–  Chce byś to wiedziała. Gosiu zależy mi na tobie. Kiedy odeszłaś, tak nagle, praktycznie bez słowa wyjaśnienia………..Ja……..ja nie potrafiłem cię zatrzymać. Nie miałem odwagi, słowa ugrzęzły mi w gardle. Stałem i mogłem tylko patrzeć jak się pakujesz i wychodzisz w końcu. Chociaż chciałem krzyczeć, ze cię potrzebuje, żebyś została.

– Znów mi mydlisz oczy, tylko poco? Nie potrafię ci już zaufać.

– Powiedź tylko czy zależy ci na mnie? Czy mogę mieć jeszcze jakaś nadzieję?

– Nie wiem. Może. Kiedyś. Na razie to wszystko zbyt mocno boli.


 


– Co się z wami wczoraj stało? Wyszliście i zniknęliście?

–  A trochę sobie spraw wyjaśniliśmy.

–  To jest?

–  No wiesz, rozmawialiśmy o nas, o tym co było, sam wiesz…

– No, no czyli jak nie wróciliście to znaczy, że wszystko git.

– Nie pojmuję, co to za uśmieszek!

– Czyli skończyliście w łóżku?

– Kurwa Paweł ty to masz pomysły. Ona. Nie wiem czy coś z tego będzie. Czy już nie jest za późno.

–  Zależy ci na niej?

–  Dobrze wiesz, nie raz ci mówiłem.

– To co ty, ja mam cię uczyć ja się laski wyrywa, chyba ty sam najlepiej wiesz MISTRZU.


 


– Cześć mała, co robisz?

– Skacze po kanałach w telewizorze.

– Czyli nudzisz się. To może wyskoczymy coś zjeść.

– Darek mówiłam ci, że lepiej będzie jak odpoczniemy od siebie.

– No tak, ale to takie małe niezobowiązujące wyjście na miasto….zjemy pizzę, popijemy colą, później cie odprowadzę, dam buziaka na pożegnanie i grzecznie odejdę.

– Darek!

– No trudno, może być bez buziaka. To zaraz po ciebie jestem. Szykuj się.


 


– Jesz jeszcze ten kawałek?

–  Jedź. Co ty masz taki apetyt?

–  Praktycznie dziś nic nie jadłam, jakaś zabiegana byłam.

–  No widzisz, jakbyś mieszkała ze mną to bym się tobą zajął. Biedactwo.

– Tak, wielka szkoda.


 


– Gdzie ja mam te klucze. Cholera. O, są!

–  To, pa. Do jutra.

–  Zaraz, a obiecany buziak na pożegnanie.

– Ale……….

– Chodź tu i pocałuj mnie.

– Kobiety to zmienne istotki.

– Coś w tym złego?

–  Nie wszystko w jak najlepszym porządku.

– Zostaniesz?

– Nie musisz mnie dwa razy pytać.

– W lodówce mam wino, proszę otwórz, w szufladzie leży korkociąg. Chyba, że nie masz ochoty?

– Już się robi skarbie………………..Boże jak ja za tobą tęskniłem. Jesteś taka śliczna.

–  A ja za tobą, przytul mnie. Przepraszam,  zachowywałam się ostatnio jak jakaś rozkapryszona histeryczka, ale bałam się………….

– Nie masz czego się bać. Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa. Rozumiesz.

– Tak……….To idź umyj zęby bo czuję jakbym całowała się z popielniczką.

–  O, ty złośnico!

– Pod umywalką powinny być nowe szczoteczki.

– Gośka, nie ma!

– Jak to nie ma. Zaraz ci pokażę…………O, proszę są! To ja wskoczę pod prysznic. Jak chcesz możesz dołączyć i umyć mi plecy.

– Zaczekaj, rozbiorę cie.


 


– Dzień dobry kochanie.

– Eeeee…., Hej, już nie śpisz.

– Zrobię kawę.

– Nie odchodź, chce się chwilę poprzytulać do ciebie. Ciesze się, że tu jesteś.

– To się już nie zmieni. Zawsze będę przy tobie.


 


10,9,8,7,6,5,4,3,2,1

– Szczęśliwego Nowego Roku kochanie.

– Nawzajem.

– Kocham cię Gosiu.

– Ja tez cię kocham.


 


– Długo jesteście ze sobą?

– My, będzie już prawie rok. Szybko minęło, co mała?

– Jak tak na was patrzę to….. nie wiem, pewnie już wam ktoś to mówił, ale jesteście bardzo do siebie podobni….jak bliźniaki. Taki sam kolor włosów. Takie same rysy twarzy, oczywiście ty Gosiu bardziej kobiece, no ale jakby Darkowi urosły włosy to wyglądałby zupełnie jak ty. A jaki kolor oczu macie?

– Brązowe.

– No widzicie, coś w tym jest. To niewiarygodne, rzadko zdarza się, żeby dwie rożne osoby były aż tak do siebie podobne, wręcz identyczne.

– Może dlatego tak nas do siebie ciągnie, nie uważasz kochanie?

– Pewnie jesteś jakimś moim zaginionym bratem. Kto wie, może w innym wcieleniu byliśmy rodzeństwem.


 


– Boże to grzech wyczyniać takie rzeczy! Do piekła pójdziemy za te nasze zwierzęce instynkty.

– Ciebie to nawet diabeł by nie chciał.

– A masz. Jak śmiesz do mnie tak mówić, szczególnie teraz jak oddałam ci moje ciało i duszę.  Ty bestio!

– Co bitwa na poduszki?

– Dobra, już dobra. Spokój.  Ale to wstyd będzie iść do ślubu w białej sukni jak takie rzeczy wyczyniamy.

– A co zamierzasz iść na jakiś ślub?

– No tak, na nasz!

– Jak to nasz?

– Tak to……Może to niezbyt romantyczna scena, ale……. Czy ty Dariuszu zostaniesz moim mężem. No nie patrz tak. Ożenisz się ze mną? Pierścionka nie mam, jakoś tutaj nie pasuje. ……………. Kochanie powiedź coś? Ożenisz się ze mną?

– Oczywiście, że się z tobą ożenię. Ale pierścionek to by się przydał……….. Cholera kobieto zaskoczyłaś mnie. Kocham cię i oczywiście, że się z tobą ożenię, ale myślałem, ze to ja zrobię ten krok.

– Nieważne kto, najważniejsze że będziemy razem. Ale pierścionek to mi możesz kupić.

– Pewnie, ze ci kupię. Wariatka.


 


–  Ja, Dariusz biorę sobie ciebie Małgorzato za żonę i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz , ze cie nie opuszczę aż do śmierci.

– Ja, Małgorzata biorę sobie ciebie Dariuszu za męża i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz , ze cie nie opuszczę aż do śmierci.


 

HAPPY END 🙂

 

ŚLUB