samotność

Kolejny wieczór spędzony w pobliskim barze………


 

 

 

Człowiek, który jest rozdwojony w sobie zawsze jest łatwym kąskiem, uczuwając  samotność  ciągle ulega wpływom i sugestiom innych, nie ma swojego zdania

 

Kolejny wieczór spędzony w pobliskim barze wpędzał mnie w coraz większy dołek. Wokół pełno ludzi, a we mnie jakaś niewytłumaczalna pustka i samotność.

 

Ucieczka od kłamliwej rzeczywistości w swój wewnętrzny świat choć na chwilę dawała odpocząć mojej głowie przepełnionej natłokiem myśli. Starłam się nie cofać w przeszłość, ale ona była silniejsza ode mnie. Obrazy minionych chwil dręczyły mnie jak jakaś niekończąca się argentyńska telenowela. Im bardziej  starłam się od nich uciec , tym bardziej dopadały moją  bezsilną duszę. Nie miałam już siły z nimi walczyć. W końcu poddałam się – musiałam przyznać się przed samą sobą – przeszłość to ty i wcale nie chcę o niej zapominać, chcę o niej pamiętać i celebrować każdą chwile spędzoną z tobą. Chcę żeby wróciła, chcę żebyś ty wrócić i żeby wszystko było tak jak kiedyś.

Ciągle wypominam nasze pierwsze spotkanie, kiedy nasze oczy „zatrzymały czas”- nic innego w tym momencie nie miało znaczenia –   byłeś tylko ty i ja. Później wymiana uśmiechów, i moje niewinne spłoszenie, które dodało ci odwagi by podejść do mnie. A może….. „tak miało być”, nasze spotkanie, nasza znajomość była z góry przez kogoś wyreżyserowana. Nasze dusze musiały się odnaleźć. Już wtedy wiedziałam, jak i ty z resztą, że nasze obecne życie nie jest naszym pierwszym wspólnym.

 

To jak magia, zaczarowany, ukryty świat dostępny tylko dla wybranych, a my ten świat uczyniliśmy dostępnym dla nas.

 

Spędziliśmy ze sobą cały wieczór. W końcu znalazłam człowieka, który mnie rozumie i  potrafi słuchać. Moja radość nie znała granic :) Przebywanie w twojej obecności dawało mi ogrom szczęścia, czułam się tak bezpiecznie ……..i ciepło, jak pod jakimś ” kocem elektrycznym”. Twój charakter, był taki „czysty”, że wręcz nie mogłam się oprzeć jego przyciąganiu. Wiem, może to naiwne, ale już wtedy wiedziałam, że można mu ufać – i zaufałam ci.

Czasem zachowywał się jak jakiś arystokrata – istny książę – ale mimo wszystko dobrze czułam się w jego obecności. Rozmowom nie było końca…..

– Człowiek, który jest rozdwojony w sobie zawsze jest łatwym kąskiem, uczuwając  samotność  ciągle ulega wpływom i sugestiom innych, nie ma swojego zdania, jest jak chorągiewka  na wietrze . Łatwo daje się omamić innym, obiecują mu góry złota, a on  głupio i bezmyślnie podąża za łakomymi marnościami. Nie może osiągnąć wewnętrznego spokoju, skazany jest  na ciągłą walkę ze światem, jak i ze samym sobą. Dlatego uczmy się na błędach przeszłości , wyciągajmy  odpowiednie wnioski, doskonalmy samych siebie, aby móc w przyszłości ulepszać świat. Wszystko zaczyna się w nas – troszczmy się o nasze sumienie, aby było czyste, niczym nie skazane, a świat będzie bardziej przychylny. Zmieńmy siebie – później zmieniajmy innych…….

Uwielbiał wygłaszać długie tyrady. Gabrielem, gdyż tak miał na imię- okazał się być cudownym człowiekiem, wielkim mędrcem i cudownym przyjacielem. Często czułam się tak, jakbym nie potrafiła poradzić sobie bez niego w tym dziwnym dla mnie świecie. Wtedy potrzebowałam go najbardziej, choć na chwile chciałam znaleźć ukojenie w jego ramionach.

 

Choć to trochę dziwne , wyczuwałam , że wspiera mnie, choć tak naprawdę był fizycznie bardzo daleko. Wiedziałam, że zawsze pojawi się, gdy poczuje, że to konieczne, a to niezapowiedziany list, telefon, czy inny niezrozumiały dla innych znak.

 

Zawsze , gdy się rozstawaliśmy ogarniało mnie poczucie straty, nie chciałam pokazywać, że   byłam smutna, ale on potrafił to wyczuć. Pocieszał mnie i  mówił, że to nie koniec, jutro też jest dzień………..i znów się spotkamy.

Odprowadził mnie do taksówki i  tam się pożegnaliśmy. Kiedy odjeżdżałam chciałam pomachać mu na pożegnanie, ale…………wtedy stało się coś strasznego. Przejeżdżająca ogromna, zielona ciężarówka odrzuciła twoje ciało o kilka metrów  – wybiegłam jak oszalała z taksówki – chwile potem byłam już przy tobie. Klęknęłam nad tobą mając nadzieję, ze mnie słyszysz; powiedziałam –  nie zostawiaj mnie!!!……… – odpowiedziałeś……… – pamiętaj życie jest piękne, niezależnie  od tego co inni mówią żyj tak jak ci podpowiada serce, chwytaj każdą chwilę, gdyż życie tak szybko przemija i …bądź szczęśliwa………. – to były ostatnie słowa jakie wypowiedziałeś……..

Od tamtego czasu minęło już sporo czasu, a ja ciągle przychodzę do tego baru z nadzieją, ze kiedyś znów nasze dusze się odnajdą…………..